Jeszcze samochód, czy już statek kosmiczny?

Jeszcze samochód, czy już statek kosmiczny?

Test elektrycznego Renault Megane E-tech

Dziwi Was pewnie nieco przewrotny tytuł. Chociaż może nie tak do końca przewrotny. Zasiadając za kierownicą elektrycznej wersji znanego modelu francuskiej marki odnosi się wrażenie, że kierunek w jakim podąża sztuka designu nowoczesnych aut idzie w stronę rozwiązań bardziej znanych z branży kosmicznej niż samochodowej. Takie odczucia mam po tygodniowej zabawie Renault Megane E-tech. Auto dostarczone do testu w wersji najmocniejszej z 220 konnym silnikiem elektrycznym oraz baterią pozwalającą przejechanie około 400 km.

Kosmiczne wnętrze

Kiedy zasiadłem po raz pierwszy za kierownicą nowej meganki poczułem się troszkę jak za sterami kosmicznej kapsuły. Co rzuca się w pierwszym momencie, to wielkie wyświetlacze, które pomimo swoich rozmiarów, nie skupiają uwagi tylko na nich. Są za to świetnym pomocnikiem w jeździe. Należy wspomnieć w tym momencie, że wyświetlacze możemy skonfigurować zgodnie ze swoimi preferencjami. Za to wielki plus.

Przydatną funkcją jest zaimplementowany system android auto, przez co połączenie samochodu z naszym smartfonem jest szybkie i intuicyjne, a wszelkie funkcje naszego telefonu mamy pod ręką w samochodzie. Nie na próżno nazywa się nowoczesne auta smartfonami na kółkach. Co jeszcze znajdziemy w środku. Przede wszystkim wygodne w pełni programowalne fotele z opcjami masażu. Troszkę dziwnym rozwiązaniem jest manetka do zmiany biegów. Wraz z manetkami do wycieraczek i obsługi radia producent umieścił je po prawej stronie kierownicy. Przypomina to troszkę choinkę. Jednak po kilku chwilach jesteśmy w stanie się przyzwyczaić do tego rozwiązania. Myślę, że każdy użytkownik wyrobi sobie zdanie o tym rozwiązaniu. Mnie to nie przeszkadzało. Producent umieścił w przestrzeni pasażerskiej kilka świetnie zaprojektowanych schowków, choć główny po stronie pasażera mógłby być trochę większy. Fajnym rozwiązaniem jest "programowalne" miejsce na napoje znajdujące się pomiędzy fotelami kierowcy i pasażera. Proste rozwiązanie, a jakże przydatne.

Zewnętrze, czy to jeszcze Megane?

Pora przejść do wyglądu zewnętrznego. Renault Megane w swojej historii przeszło wiele designerskich zmian. Pamiętamy o odważnej sylwetce drugiej generacji auta (popularnie nazywanej żelazkiem), poprzez nowocześniejsze następne generacje, aż do modelu e-tech. No i co tym razem zaproponował nam producent? Kompaktową bryłę z dużym zamkniętym grillem z ogromnym logiem Renault. Klamki przednich drzwi, które wysuwają się po tym jak samochód wyczuje właściciela z kartą. Bryła zewnętrzna przypomina troszkę małego SUV-a z lekkim garbem i malutką szybą tylną. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest kolorystyka nowych elektrycznych meganek. Łączenie dwóch kolorów, plus dodatki plastikowe w trzecim kolorze sprawia, że mamy do czynienia z nowoczesnym designem znanym z aut premium. Super pomysł. Dodatkowo rzucają się w oczy wielkie 20 calowe koła idealnie uzupełniające sylwetkę auta. Miłym wizualnie rozwiązaniem są światła ledowe. Ich układ idealnie dopełnia przód meganki. Światła w sposób przywołujący na myśl kultowy film "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" wita swojego "Pana" wymrugując pewną sekwencję (miły pomysł). Dodatkowo rozkładające się lusterka wyświetlają na ziemi wielkie logo Renault tworząc wirtualne dywaniki przed wejściem do samochodu. Kosmos!!!

220 koni mechanicznych czystej przyjemności

Przyszła kolej na wrażenia z jazdy. No cóż jazda elektrykiem uczy zupełnie innych zachowań za kierownicą. Szczególnie przy tak mocnej jednostce napędowej w jaką wyposażone jest Renault Megane E-tech. Podczas codziennego używania czuć moc tego auta. Szczególnie w trybie sport, wrażenia są mocno wgniatające w fotele. Jednak jak w każdej sytuacji jest coś za coś. W tym trybie bateria schodzi w tempie bardzo szybkim, co skutecznie zmniejsza zasięg auta. W aucie mamy jeszcze dwa predefiniowane tryby. Comfort, który w bardzo wypośrodkowany sposób zarządza wszystkimi właściwościami jezdnymi samochodu oraz tryb ECO, w którym mamy pewne ograniczenia, ale możemy zbliżyć się do granicy 400 km zasięgu.

Ładowanie i wszystko jest ... (proste) ??

Teraz troszkę o ładowaniu autka. Zdaję sobie sprawę, że na problemy z ładowaniem Renault nie ma wpływu. Samochód jest przygotowany do bardzo szybkiego ładowania. Jedynym ograniczeniem  jest dostępność ładowarek. W moim przypadku najbliższym miejscem, w którym można doładować auto jest stacja Lotos (już niedługo węgierski MOL). Co oferuje wyżej wymieniona stacja? Ładowarkę 22 kW, która ładuje auto w ciągu 4 godzin. W przypadku próby naładowania meganki, okazało się że ładowarka jest niesprawna. Na szczęście miałem jeszcze blisko 30 procent napełnienia baterii. Jednak trzeba zadać pytanie co by było gdyby była to jedyna ładowarka w promieniu 100 kilometrów? No dobra nie kopmy już Lotosu. Na szczęście w pobliżu znajduje się łądowarka sieci Greenway, umożliwiająca ładowanie z mocą 50 kW. Problemem jest przebrnięcie przez proces rejestracji aplikacji, maila, telefonu i podpięcia karty płatniczej, co wydłużyło operację łądowania o około 20 minut. Samo ładowanie przebiegło bez problemów, jednak nadal wymaga czasu.

Podsumowania nadszedł czas

Pora na krótkie podsumowanie tygodniowej zabawy z elektryczną meganką. Wrażenia wizualne, jak i z jazdy są mega kosmiczne. Z tym autem można się z pewnością zaprzyjaźnić. Sprawdzi się jako auto miejskie, a także na nieodległych trasach. W przypadku jazdy w mieście jesteśmy w stanie przejechać nim blisko 400 kilometrów, co w przypadku jazd do i z pracy może stać się alternatywą dla aut zasilanych gazem LPG (chodzi oczywiście o koszty). Auto wyróżnia się dużą kulturą jazdy. Jest wygodne w użytkowaniu. Największym problemem auta jest jego cena. Niestety nie jest na każdą kieszeń. Koszt blisko 200 tysięcy złotych za kompaktowe auto nadal cena mocno zaporowa. Trzeba mieć nadzieję, że wraz z postępem technologii ceny aut staną się bardziej przystępne. Moja ocena Renault Megane E-tech   9/10

Szukaj