czyli co zrobić, aby podróż była przyjemnością
Przyznam się, że bałem się momentu, w którym usłyszę, że mam na wyjazd w Polskę samochód elektryczny. Oczywiście obawy, które mi towarzyszyły powodowane były bardziej logistyką niż komfortem podróżowania. Dlatego z miłą chęcią postanowiłem się z tym zmierzyć..
Jak to mawiał klasyk: trzeba być twardym, nie miętkim.
Szykował nam się wyjazd do Białki Tatrzańskiej, czyli 420 km od Warszawy. Dzięki Renault Polska, otrzymaliśmy na podróż Megane E-tech, którą już opisywałem. Samochód z zasięgiem do 450 km, czyli wymagający przygotowań logistycznych.

Dzień przed wyjazdem meganka została podłączona do stacji ładowania, aby rozpocząć podróż z pełnym zapasem energii. Ładowanie przebiegło bardzo sprawnie, a ja mogłem ze spokojem położyć się spać. Logistyka została opracowana. Stacje ładowania po trasie zaplanowane. Cóż...nowe nadchodzi.

Następny dzień przywitał nas piękną pogodą. Jeszcze tylko pakowanie samochodu (oprócz walizek i toreb mieliśmy do spakowania wózek inwalidzki) i można ruszać w drogę.
Pierwsze doładowanie zaplanowaliśmy po 100 km, czyli w Radomiu. Wytypowana stacja 150 kW miała nam zapewnić szybkie doładowanie w czasie przerwy kawowej. I tu niestety trafił się pierwszy zonk. Po podłączeniu auta do ładowarki okazało się, że planowane szybkie ładowanie niestety okazało się sporo wolniejszym. No cóż pierwsze koty za płoty. Nikt nie obiecał, że będzie to podróż bezbolesna. Muszę tu wspomnieć o bardzo kompetentnej pracownicy infolinii operatora stacji ładowania, która w miły i profesjonalny sposób próbowała w zdalny sposób pomóc w uzyskaniu pełnej mocy ładowania.
Po 30 minutowej przerwie na kawę, samochód został doładowany do poziomu 93 procent, co zapewniło nam bezproblemowe dotarcie do kolejnej stacji w Krakowie.

Po dotarciu do ładowarki wskaźnik naładowania pokazywał 35 procent co było bardzo dobrym wynikiem. Zaplanowane ładowanie szybką ładowarką wykorzystaliśmy na przerwę obiadową. Po godzinie samochód w pełni naładowany był gotowy do dalszej jazdy. Przed nami zostało jeszcze niewiele ponad 100 km.

Podczas pobytu w górach samochód był bardzo intensywnie eksploatowany. Podczas 8 dni doładowaliśmy go dwa razy.
Pora na podsumowanie mojej przygody z elektrykiem. Na pewno przygotowania do wyjazdu w odległe trasy należy bardzo dokładnie zaplanować. Stacji ładowania w Polsce jest z każdym miesiącem coraz więcej, co powoduje, że podróże pojazdami elektrycznymi stają się coraz łatwiejsze. Oczywiście jest to absolutnie inna jazda niż autami napędzanymi tradycyjnie. Cieszę się, że miałem możliwość naocznie przekonać się, że nie taki diabeł straszny jak go malują.
Dziękuję jeszcze raz Renault Polska za pomoc w realizacji tego materiału.

